W 17 dni dookoła Polski cz.IV

0

Tomek – motocyklista z Wolnej Grupy Motocyklowej Ponidzie wybrał się w wakacje w podróż dookoła Polski. Przełamał tym samym trzy bariery, które wcześniej jemu samemu wydawały się nie do przełamania. Pojechał sam, wybrał boczne drogi, a jego środkiem lokomocji był starty radziecki motocykl Ural wyprodukowany w latach 80 ubiegłego stulecia. Ciekawa opowieść Tomka o tej wyprawie snuje się na łamach „Tygodnika Ponidzia” już od kilku tygodni. W trzech poprzednich odcinkach sympatyczny mieszkaniec powiatu pińczowskiego opowiedział nam o górskim odcinku podróży, o pięknym Wschodzie z nieskażoną naturą i magicznych miejscach, gdzie granica Polski skręca w kierunku Zachodu, gdzie w jednym miejscu stykają się ziemie polskie, białoruskie i litewskie. Dziś wita nas piękny, acz zimny Bałtyk.

Piękny i zimny Bałtyk

Wiatr od morza

Bałtyk powitał mnie jak umie najlepiej – chłodnym wiatrem i zimnym deszczem. To właśnie tutaj dopadły mnie chwile zwątpienia, gdy zmagając się z „odlatującym”, mokrym namiotem, w środku nocy sam siebie zapytałem – na co mi to było?”opowiada Tomek.

Promem po Wiśle

Na północy także przykrą niespodziankę naszemu motocykliście sprawił akumulator, który się bezczelnie wyładował. „Po raz pierwszy widziałem wtedy pomoc drogową … na rowerze. Przejeżdżał obok mnie miejscowy rowerzysta, gdy zobaczył co się stało szybko pojechał do domu i wrócił ze swoim akumulatorem w koszyku. Pomogli mi także policjanci, zainteresowanie wyraził nawet kierowca samochodu osobowego”wspomina dziś Tomek.

Pomoc drogowa na rowerze

Pobyt nad polskim morzem to także kilka całkiem sympatycznych chwil, jak ta, gdy nasz podróżnik zatknął na Półwyspie Helskim, samym brzegu Morza Bałtyckiego proporzec z barwami Wolnej Grupy Motocyklowej Ponidzie. Tak, tak. Ten sam, który kilka dni wcześniej własnoręcznie uszył. „To były takie zaślubiny naszej grupy motocyklowej z Bałtykiem”wyjaśnia.

Zaślubiny WGMP z morzem

Na Helu Tomek odwiedził także ciekawy bar „U Franka Dolasa”. Oprócz dobrego jedzenia jest tam również całe mnóstwo sprzętów i wyposażenia z dawnych lat. „Warto się tam zatrzymać na chwilę”. W innym miejscu naszego podróżnika powitano muzyczną dedykacją. „Harley mój” grupy Dżem pasował idealnie do okoliczności. 

Nocleg na łonie natury

 Było też dowcipnie, zwłaszcza wtedy, gdy motocyklista postanowił „pomóc” ekipie przekopującej Mierzeję Wiślaną. Pomysł równie ciekawy, jak sprzęt – składana saperka „made ich China”. Wiekopomny ten moment uwieczniony jest na krótkim filmiku, który obejrzeć możemy na facebookowym profilu „Uralem w Polskę”.

Przekop Mierzei

Podróż wzdłuż wybrzeża zaowocowała także wizytą w gdańskim Muzeum II Wojny Światowej, wycieczką do „Krzywego Lasu” i nawiązywaniem nowych znajomości.  W Mielnie Tomek poznał grupę motocyklistów i został z nimi na wieczór integracyjny, który przedłużył się niemal do rana.

Gdańsk – Muzeum II Wojny Światowej

*   *   *

To była przedostatnia część opowieści o motocyklowej podróży Tomka. Za dwa tygodnie zaprezentujemy ostatni odcinek cyklu, wraz z jego podsumowaniem. Zapraszamy do lektury.

Joanna Strączek

Fot. Prywatne archiwum Tomka

Udostępnij.

Komentowanie zostało wyłączone.

Directory Wizard powered by www.polldirectory.net

Powered by themekiller.com